wtorek, 15 maja 2012

Rozdział III

Po rozmowie z matką dziewczyna musiała ochłonąć , pozbyć się nadmiaru emocji i dlatego  postanowiła wyjść na spacer. Ubrała szarą, grubą, bluzę z  żółtym nadrukiem , ponieważ dochodziła  22 a jesienne wieczory nie należą do najcieplejszych. Szła przez  park  gdzie na ławkach o tej porze można jedynie spotkać jakiś żuli ewentualnie jakiś ziomków z browcem. Zobaczyła ' ich ' ławkę , siedziała tam jakaś para. Z daleka wydawali się dość młodzi , chłopak w kapturze z  jakąś laską  o kruczo-czarnych włosach. W pierwszej chwili Amy porównała go do Alana ale zwątpiła , wiedziała że jej wyobraźnia jest zdolna do  płatania jej figli więc zawróciła , nie chciała przechodzić koło  zakochanych, a miłość było czuć na odległość.
Szła z głową spuszczona i  rękoma w kieszeniach. Była już zmarznięta,  wydawało jej się jakby było - 20 a w rzeczywistości było jakieś -3.  Właśnie wtedy doszło do niej , że nie będzie miała do kogo się przytulić kiedy zaczną się  minusowe temperatury, nie będzie tych rąk co kiedyś ogrzewały jej zmarznięte ciało , zaczęła płakać  - znowu. Nie kontrolowała tego , jej oczy cały czas podpuchnięte , nawet przestała  się malować. Wychodziła z założenia , że  i tak by tylko się rozmazała i musiała zmywać a z drugiej strony to nawet nie miała dla kogo wyglądać pięknie , dla kogo się stroić. Złapała doła , była tego świadoma i odpowiadało jej to , miała wszystko w dupie, nic  się nie liczyło  już  nic.  Z  jej rozmyśleń wyrwały ją jakieś śmiechy , głośne rozmowy. Podniosła głowę , zobaczyła pięciu chłopaków z  browarami.Oni też ją  zobaczyli ucichli , zapatrzeni w nią jak w jakiś  drogocenny  obraz. Amy szła  pewna siebie w ich stronę, nie znała ich mimo tego zainteresowała się nimi. Ciszę przerwał jeden z  paczki mówiąc :
- Siema mała , co robisz  o tak później  porze w ciemnym parku sama ? - spojrzała przenikliwie  na blondyna siedzącego  na  ławce  palącego szluga. - Po pierwsze mała to może być jedynie twoja pała.- mówiąc  to zjechała wzrokiem w dół , pokazując dosadnie  o co jej chodzi. - Po drugie daj  bucha to może  zastanowię się,  czy  odpowiedzieć ci na twoje pytania. - Zachichotała pod nosem , podchodząc  do chłopaka zabierając mu szluga. Wszyscy zaczęli komentować  tę akcje , tylko blondyn wstał z ławki  , nic nie mówiąc , patrząc z zainteresowaniem na dziewczynę jak pali jego papierosa. Amy też nic nie mówiła , stała czekając na dalszy  rozwój sytuacji. W końcu   chłopak zwrócił się do niej po chwilowej zamule : - No widzę odważna , siadaj weź browca i odpowiedź mi na pytanie. - uśmiechną się lekko ale widać było zdumienie  wcześniejszym zachowaniem dziewczyny.Czwórka, która siedziała na  ławce posunęła się jak na rozkaz robiąc miejsce dla dziewczyny. Amy przez chwile , nie wiedziała co zrobić, czy pójść , czy zostać.Wiedziała , że jak zostanie będzie  niezły opierdol w domu bo już dochodziła pierwsza w nocy  ale lubiła się buntować , więc została. Usiadła zgrabnie obok  czterech ziomków , którzy ścigali się w ilości wypitego alkoholu.  Blondyn  staną naprzeciw dziewczyny i podał jej Lecha -  Tylko się nie porzygaj . - dodał cwaniacko się uśmiechając. - Nie bój się ,  tak o mnie. - odpowiedziała drwiąco  otwierając puszkę .
Siedzieli gadali , mijały godziny , Amy nie czuła mijającego czasu ,  piła jedno za drugim jakby to była jakaś cola , wszyscy patrzyli na nią ze zdziwieniem. Dziewczyna wiedziała, że im imponuje a szczególnie dla Marka .Tak właśnie miał na imię blond chłopak o nieziemskim uśmiechu.Właśnie po tych paru godzinach  zaczął się jej podobać , nie wiedziała tylko czy to ze względu na procenty które wirowały w jej głowie , czy tak normalnie. Olała to , dobrze się bawiła i to było najlepsze ,znała go dosłownie chwile, a czuła się przy nim jak przy nikim innym. NO chyba że  przy Alanie .. Kiedy o nim  pomyślała , posmutniała ale zaraz Marek coś powiedział a  ona już chichotała. Dochodziła 4 nad ranem ,  Marek  widząc jej stan postanowił podjąć się  odprowadzenia jej. Amy była kompletnie pijana , wypiła 6 piw , bełkotała jak potłuczona a jej oczy zamykały się błagając o sen. Chłopak po jakimś dobrym czasie  wydobył z niej w końcu gdzie mieszka. Obią ją i zmierzał w kierunku jej domu , kiedy Amy wyszeptała nieprzytomnie " spać "  i gdyby jej nie trzymał uderzyłaby o ziemie. Wziął ją na ręce  i poszedł dalej. Dziewczyna zasnęła nieświadomie, że jest w jego ramionach. Chłopak był nawet zadowolony też poczuł coś do Amy , ale chyba bał się cokolwiek jej powiedzieć w sumie w jej stanie to nawet by nic nie pamiętała a i tak już było za późno, bo zasnęła. Nawet nie zna jej numeru telefonu , niczego poza zamieszkaniem. Doszli w końcu po  prawie godzinie do jej domu. Otworzyły się drzwi a w nich stanęła jej matka , z zapuchniętymi oczami od płaczu. Widząc dziewczynę śpiącą  w ramionach chłopaka wydukała tylko - Zanieś ją do pokoju na prawo od schodów,-pokazując palcem na schody. Chłopak trochę zakłopotany  skiną tylko głową , po czym  delikatnie położył dziewczynę na łóżku przykrywając kołdrą i całując w czoło. Wyszedł z jej pokoju zamykając drzwi  jak tylko najciszej potrafił, zszedł na dół , przy schodach stała matka Amy. - Możesz mi powiedzieć gdzie ona była , jak znalazła się przy tobie , kim jesteś ,  czemu czuć od ciebie alkohol i co ona z tobą robiła - kobieta wymieniała pytania jak oszalała. Marek spuścił głowę  i zaczął odpowiadać na potok  pytań , przeprosił i poprosił, żeby Amy nie miała przez niego żadnych kłopotów. Kobieta była zbyt zmęczona, żeby dochodzić bardziej do prawdy i karać obydwojga. Zwyczajnie powiedziała chłopakowi, żeby poszedł  już i się porządnie wyspał. Kobieta po odprowadzenia  Marka do drzwi  poszła do córki zobaczyć jak śpi , dziewczyna spała jak zabita. Była szósta , właśnie zaczął dzwonić  dziewczyny  budzik ale matka szybko wyłączyła go i sama poszła jeszcze się  położyć , bo też wcale nie  zasnęła ze zmartwienia o córkę , przecież poszła na zwykły spacer. Kobieta nie darowałaby sobie, żeby jeszcze Amy  coś się stało , ale przypomniała sobie o tym że Nathan nad nią czuwa , i  zasneła. 
Dochodziło za piętnaście piętnasta, kiedy Amy się przebudziła , spojrzała na telefon 7 nie odebranych połączeń od Ewki , 5 od Viki   i 1 SMS od Blanki. o treści :
 " Amy ja przepraszam na prawdę przepraszam. Nie chciałam tak wyszło jakoś , ja tego nie zamierzałam , Alan też nie. Wyszło jak wyszło ale my cię kochamy , nie chcieliśmy cię zdradzić. Wiem że nas zobaczyłaś wczoraj   parku na tej ławce i  zawróciłaś .Chciałam ci to wczoraj wytłumaczyć , pobiec za tobą ale on mnie zatrzymał, przekonał , że  nic ci nie jest , musisz ochłonąć i najlepiej żebyś została sama.  Chciałam Ci to wszystko dziś w szkole powiedzieć , przeprosić  ale nie było Cię , mam nadzieje że nic głupiego nie zrobiłaś , przepraszam odezwij się  błagam" Potok łez poleciał z jej twarzy , nie wiedziała co się dzieje, czuła się jakby ktoś  wbijał nóż w jej serce. Po za tym miała wielkiego kaca , nie była w szkole , bała się reakcji  matki, nawet nie wiedziała jak znalazła się w domu , pamiętała tylko uśmiech Marka ale to było mało ważne. Przypomniała sobie tą pare na ławce  jednak wzrok jej nie mylił to był Alan ale że nie poznała Blanki jej włosów ale kto by się spodziewał . Oni razem . Oni  ją zdradzili. Płakała ,  nie mogła uwierzyć chciała zapaść się pod ziemię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz