Otarła łzy , które spowodował były chłopak i szybko odpisała przyjaciółce.Chciała podzielić się tą cholerną wiadomością z Blanką, były najlepszymi przyjaciółkami od czasu ,kiedy Amy wprowadziła się do tego miasteczka. Co prawda to prawda od początku były nie rozłączne tylko teraz coś się zmieniło ale dziewczyna pomyślała, że to przez nią, że to przez tą fascynacje , zauroczenie Alanem. ' W każdym razie teraz znowu będzie jak kiedyś ' pomyślała. To podniosło załamaną dziewczynę na duchu. I nadszedł moment, kiedy Blanka zapytała co jest , dlaczego taki humor, taki opis, takie nastawienie do wszystkiego. Amy zaczęła rozpisywać się, o spotkaniu z Alanem, o sposobie zerwania. Płakała , ale czuła się trochę lepiej , wiedziała że musi to wyrzucić z siebie dla przyjaciółki. Owszem były jeszcze dwie dziewczyny, które nosiły miano przyjaciółek ale z Blanką najdłużej się znały, zwyczajnie czuła , że tą wiadomość musi usłyszeć najpierw jej najlepsza przyjaciółka. Blanka , po przeczytaniu wiadomości , która wyglądała prawie na opowiadanie pełne bólu i goryczy zaczęła pocieszać Amy. Dziewczyna nie chciała tego słuchać , poczuła w sercu jakąś dziwną dezorientacje , dlaczego pewna siebie dziewczyna taka jak Blanka , nie wyskoczyła z tekstem typu " Najebiemy mu , zobaczysz mała " jak to miała zawsze w zwyczaju robić, kiedy jakiś palant ranił jedną z ich paczki. Trochę zawiedziona, odpisała jej :
- Tak wiem po burzy zawsze wychodzi słońce. - w tych słowach było czuć wyraźnie sarkazm ale przyjaciółka, nie zauważyła lub prędzej nie chciała zauważyć tonu w jakim załamana dziewczyna odpisała.
Amy czuła się fatalnie wiedząc, że nawet ' siostra ' nie jest w stanie jej pomóc tylko rzuca zwykłym ' będzie dobrze' Dziewczyna czuła, się nie potrzebna dla nikogo, chciała zniknąć. To był jej cel , ale nie nie samobójstwo, to nie wchodziło w grę za bardzo się bała śmierci od kiedy jej brat umarł. Obiecała mu, w ostatnich chwilach, że będzie silna, że zawsze da radę nawet kiedy zostanie całkiem sama.
Wyłączyła laptopa, odłożyła go na szafkę na , której stało zdjęcie Nathana, brata. Wtedy wzięła do ręki fotografie, znowu się rozkleiła tym razem z tęsknoty.
- Dlaczego Ciebie teraz tu nie ma, czemu Bóg mi Cię zabrał ? Byłeś przy mnie zawsze , ty byś umiał mi pomóc, wpierdolił dla tego skurwiela , bo skrzywdził twoją małą siostrzyczkę.Byłeś częścią mnie nadal jesteś. Tak dam radę, wiem. Nauczyłeś mnie tego , stawiać czoła problemom, walczyć aż zwyciężę tylko dlaczego Ty przegrałeś ? Przegrałeś życie! - mówiła do zdjęcia. a właściwie to krzyczała z bezsilności , ściskając je w dłoni tak jakby chciała poczuć jego obecność , jakby chciała żeby ją teraz przytulił.Dławiąc się łzami osunęła się o ścianę połykając słone łzy.
Do pokoju wbiegła mama zaniepokojona krzykami, przypuszczała, że Amy rozmawia przez telefon z Alanem a właściwie to się kłóci. Kiedy zobaczyła córkę , skuloną w kącie z głową schowaną w rękach a obok leżało zdjęcie Nathana, już wiedziała co się dzieję. Podeszła do dziewczyny , podnosząc zdjęcie jej brata, usiadła obok i zaczęła mówić patrząc jak zahipnotyzowana na fotografie.
- Ostatnie zdjęcie, kiedy był tak na prawdę szczęśliwy.Oboje byliście szczęśliwi. - poprawiła się , spoglądając na córkę.- Wiem nigdy Ci tego nie mówiłam ale kiedy was rodziłam , wiedziałam, że Bóg podarował mi dwie wyjątkowe osóbki.Dopiero kiedy dowiedziałam się że Nath.. - zaczęła płakać , ale łamiącym się głosem mówiła dalej - że Nathan ma wrodzoną wadę serca, zaczęłam mieć pretensję do tego na górze że przyjdzie moment kiedy mi go zabierze.Ale kochałam go z tą myślą jeszcze bardziej , tak jak ciebie, doceniałam każdy dzień dzięki jego chorobie, a kiedy widziałam jak dobrze się dogadujecie cieszyłam się, wiedziałam że tworzycie jedność , ta siła bliźniacza czy coś. - przez chwile zaśmiała się , obejmując córkę - No i kiedy Nathan był na tyle duży, żeby powiedzieć mu o jego chorobie, zaskoczył mnie powiedział słowa, których nie zapomnę nigdy, powiedział " Mamusiu , to nic dam radę. Dobrze, że to ja jestem chory a nie Amy, jak nadejdzie moment kiedy będę musiał pójść tam w góre , będę jej aniołem ". - kobieta , rozpłakała się po tych słowach , a dziewczyna , patrząc raz na matkę raz na zdjęcie brata , przytuliła rodzicielkę - Wiesz córciu .. - po chwili znowu zaczęła kobieta.- nie wiem skąd on brał tą siłę jednego jestem pewna , ta siła jest także w tobie a on teraz jest twoim aniołem , więc sobie poradzisz, pamiętaj on zawszę jest z tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz