środa, 13 czerwca 2012

Rozdział V

Amy przywitała Marka  buziakiem w policzek. A chłopak  odwdzięczył się przytulając dziewczynę  do siebie. Chwilę stali   nie ruchomo, cicho , wpatrzeni  w siebie Chłopak zaproponował spacer. Dyskutowali o wszystkim , o tamtym piciu  na ławce , o powrocie do domu , o reakcji jej mamy , o jego kolegach  i jej  przyjaciółkach. Jednak  oboje  uniakali   tematów trochę bliższych miłości.  Amy nie chciała poruszać tego tematu ze względu na to, ze chłopak  zaczął jej się podobać ale równocześnie  nie chce tego, bo boi się że będzie tak jak z Alanem , że Marek jest w stanie ją zranić. tego bała się najbardziej , nie chciała kolejny raz cierpieć , chociaż czuła, że rodzi się między nimi więź , bagatelizowała to. Myślała że jeśli zwyczajnie oleje swoje uczucia to to uczucie zniknie. Myliła się. Uczucie  którym darzyła Marka nie zanikało  a wręcz przeciwnie z minuty na minute, było silniejsze. Chłopak też czuł, że  rodzi się między nimi coś wyjątkowego , na co nikt nie może mieć wpływu. Jednak on obawiał się , że ona go nie zechcę.Uważał Amy jako bardzo atrakcyjną dziewczynę , która może mieć każdego , nawet nie był pewien czy jest  wolna czy kogoś ma. Marek mimo że był chłopakiem to na tyle wrażliwym , choć nie zawszę ,    też bał się odrzucenia.
 Usiedli nad rzeką  , było już ciemno i zimno.  Patrzyli na nurt wody  , oboje trochę rozmarzeni w pewnym sensie w transie.  - Ej ..  - Amy zaczęła zacinając się gdyby miała w gardle coś co nie pozwala jej na dalszy ciąg zadania.  - Słucham ? Co się stało ? - opanowanie Marka było przemieszane z  nutką  strachu.  - No bo byliśmy na cmentarzu.. co tam robiłeś ?. Tak wiem może nie powinnam, ale  ciekawi mnie to , bo wydawałeś  się taki skupiony , trochę smutny. Wiem że masz podobnie jak ja przychodzisz   w te miejsce porozmawiać z ukochaną osobą. To nie zwykła modlitwa w intencji zmarłej osoby, to rozmowa .. - wydukała dziewczyna najszybciej jak potrafiła ze łzami w oczach. Czuła, że  to trudny temat ale też musiała to poruszyć, że to  ich łączy. Patrzyła w jeden punkt zmarzniętej gleby, bojąc się  reakcji chłopaka.  Jednak on spokojnie patrząc  na  dziewczynę zaczął  - Masz rację chodzę tam  porozmawiać ,  opowiedzieć jej wszystko .Co mi się nie udaje i co  wydarzyło się pięknego. Wiem, że mnie słucha, chociaż  nie ma jej fizycznie. Istnieje w moim sercu. od moich narodzin.  -  lekko się uśmiechną  patrząc dalej na dziewczynę.Amy  po chwili gdy zapadła cisza podniosła głowę i niepewnie spojrzała na chłopaka. - Ona ? - zapytała oddychając ciężko nie odrywajac   oczu od chłopaka. Marek też  patrzył ciągle na nią,  patrząc na jej zachowanie wydawało mu się jakby ten temat był dla niej trudniejszy od niego. Wtedy odpowiedział - Tak ona , mama. A ty u kogo bliskiego byłaś , bo twoja mama żyje  - próbował  zażartować  chociaż  rozmowa była  poważna. Amy lekko się uśmiechnęła ,  trochę poczuła ulgę, że już nie musi się wypytywać ale kiedy pomyślała  o Nathanie  poczuła ścisk w brzuchu. -  Ja ? ja byłam u brata. - dziewczyna było widać posmutniała jednak nie chciała tego okazać , chociaż można było wyczuć że  nie jest do końca pogodzona z  jego śmiercią. Chłopak jednak  delikatnie wypytywał o Nathana. Był ostrożny ,  zdania składał  dopiero kiedy przemyślał  je dwa razy czy przypadkiem nie urazi, nie zrani Amy.  Po chwili ten temat nie był żadnym tabu dziewczyna otworzyła się   jeszcze bardziej i opowiadała o Nathanie. - Był wspaniałym bratem . Najlepszym facetem  jakiego kiedykolwiek znałam.  - powiedziała z uśmiechem na ustach , wychwalając  zmarłego brata.  Marek  na początek się tylko nieśmiało uśmiechną  po czym zaczął -  Spróbuje  być równie dobry dla Ciebie. Może. Z pewnością nie dorównam twojemu bratu ale będę się starał .. - zaczął  głosem dość pewnym po czym ciszej dodał - dla ciebie. - Dziewczynę zamurowało, widziała że to jedne z najpiękniejszych słów jakie  usłyszała kiedykolwiek. Uśmiechnęła się  przytulając do chłopaka. Chciała żeby był przy niej , w tamtej chwili chciała go mieć na zawszę przy sobie , kochać z całych sił  i być kochaną. Poczuła że on nie może jej zranić , nie po takich słowach , nie były one sztuczne widziała że Marek powiedział  je prosto z serca.  Nad rzeką był inny  niż   na ławce  przy  piwie. Wtedy zrobił wrażenie zimnego , zbyt pewnego siebie chłopaka . Jednak   coś między nimi zaiskrzyło coś się stało że ponownie się spotkali. Własnie poznała jego prawdziwe oblicze szczerego dosyć wrażliwego , po przejściach chłopaka. Chłopaka którego szybko pokochała ale tak szczerze ..
Siedząc nadal  przytuleni , lekko drżąc zimna i nadmiaru emocje które im  towarzysząc Marek znowu zaczął - Nie wiem jak zareagujesz,  ale muszę ci to powiedzieć .. - zaczął nie pewnie , nie puszczając dziewczyny z objęć. - Bo gdy siedziałem tam  przy grobie mamy, rozmawiałem z nią o tobie. O wyjątkowej dziewczynie którą poznałem przez przypadek i od pierwszego wejrzenia się w niej zakochałem.  - Spojrzał  na nią trochę  speszony.   Jednak dziewczyna nic nie mówiła patrzyła w jego  oczy po czym go pocałowała.

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział IV

Dochodziła 17 Amy w końcu się zebrała z łóżka, chociaż nie miał ochoty na nic tylko zaszyć się gdzieś. Jak mogła  Blanka jej to zrobić , były najlepszymi przyjaciółkami.. Myślałam  nad tym cały czas , a to pogrążało dziewczynę w coraz większym smutku. Postanowiła zadzwonić do  Ewki  i Viki. Wzięła   telefon do ręki w tym samym  czasie do drzwi  zadzwonił dzwonek. Amy zbiegła na dół w piżamie i niezdarnym koku , zrobionym przed paroma minutami, otworzyła drzwi .  Stała tam Blanka, było widać  przygnębienie na jej niegdyś  promiennej twarzy. - Alana tutaj nie ma , więc  nara. - wykrzyczała dławiąc się łzami Amy, próbując zatrzasnąć    drzwi. -Poczekaj , chcę porozmawiać , to nie tak , Amy siostro.. -  mówiła skruszonym głosem Blanka, przytrzymując  drzwi. - Nie mamy o czym gadać, zjebałaś,  a raczej zjebaliście wszystko i  nie nazywaj mnie siostrą. - krzyczała dziewczyna  jak tylko potrafiła najgłośniej ,  roztrzęsiona zamykając w końcu drzwi.
Nie była  przygotowana  jeszcze na żadną  rozmowę ani z Blanką ani z Alanem. Poszła do swojego pokoju, usiadła  na parapecie.  Wspominając. Po jakiejś niecałej godzinie dziewczyna postanowiła  się ogarnąć,  wyjść.Jedynym jej celem był cmentarz. Chciała pójść do Nathana, posiedzieć z nim. Znowu go cholernie potrzebowała. Ubrała ciepłą,  grubą bluzę , telefon i klucze wsadziła do  kieszeni i wyszła. Szła przez park , dopiero wtedy jakby na jej grymaśniej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Przypomniało jej się część  poprzedniego wieczoru, a konkretnie  Marek. Zaczęła o nim myśleć. To jej pomagało, takie ukojenie , zastanawiała się gdzie teraz jest, co robi , czy też o niej myśli i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Dopiero kiedy zauważyła ławkę na której siedział wieczorem Alan i Blanka  twarz znowu posmutniała. To było silniejsze od niej, starała się  mieć wyjebane ale nie umiała. Kilka łez poleciało jej po policzku i poczuła chłodny dotyk wiatru na ciele.
Po 20 minutach była na cmentarzu.  Szła między alejkami do grobu brata , kiedy zauważyła postać  Marka siedzącego na  ławeczce obok jakiegoś grobu. Nie dowierzała  znowu go zobaczyła i to jeszcze na cmentarzu tutaj gdzie można spotkać tylko tych co już odeszli. Jej twarz  ponownie trochę się rozjaśniła. Chciała podejść ale  po paru krokach w kierunku chłopaka zrezygnowała. Marek wydawał się taki zamyślony, smutny nie to co  poprzedniego dnia. W ogóle inny, nie chciała mu przeszkadzać, chociaż  była ciekawa  do kogo on przyszedł  i co u niego. Nie odważyła się , cofnęła się i poszła na grób Nathana. za chwilę  była już dokładnie na miejscu , zaczęła się modlić a przy tym płakać. Bolało ją cholernie , że go z nią nie ma. Zapaliła znicz , zmieniła wodę z kwiatami i w końcu opadła bezwładnie na ławeczkę obok grobu. Wsadziła  głowę między ręce  , mówiła w myślach do chłopaka, wiedziała , że ją słucha , czuje to co ona, chcę jej pomóc. Ale czuła także cholerny rozpierdol w  życiu. Straciła brata , chłopaka i od razu przyjaciółkę. Tych na których jej najbardziej zależało. Po paręnastu minutach podniosła się , pożegnała z bratem. Wstała i za sobą na  ścieżce  zobaczyła Marka. Chłopak stał i wpatrywał się w nią jak w obrazek. Do którego zabroniono podchodzić. Dziewczyna ucieszyła się, że jest , że nie poszedł i czeka na nią.