Amy przywitała Marka buziakiem w policzek. A chłopak odwdzięczył się przytulając dziewczynę do siebie. Chwilę stali nie ruchomo, cicho , wpatrzeni w siebie Chłopak zaproponował spacer. Dyskutowali o wszystkim , o tamtym piciu na ławce , o powrocie do domu , o reakcji jej mamy , o jego kolegach i jej przyjaciółkach. Jednak oboje uniakali tematów trochę bliższych miłości. Amy nie chciała poruszać tego tematu ze względu na to, ze chłopak zaczął jej się podobać ale równocześnie nie chce tego, bo boi się że będzie tak jak z Alanem , że Marek jest w stanie ją zranić. tego bała się najbardziej , nie chciała kolejny raz cierpieć , chociaż czuła, że rodzi się między nimi więź , bagatelizowała to. Myślała że jeśli zwyczajnie oleje swoje uczucia to to uczucie zniknie. Myliła się. Uczucie którym darzyła Marka nie zanikało a wręcz przeciwnie z minuty na minute, było silniejsze. Chłopak też czuł, że rodzi się między nimi coś wyjątkowego , na co nikt nie może mieć wpływu. Jednak on obawiał się , że ona go nie zechcę.Uważał Amy jako bardzo atrakcyjną dziewczynę , która może mieć każdego , nawet nie był pewien czy jest wolna czy kogoś ma. Marek mimo że był chłopakiem to na tyle wrażliwym , choć nie zawszę , też bał się odrzucenia.
Usiedli nad rzeką , było już ciemno i zimno. Patrzyli na nurt wody , oboje trochę rozmarzeni w pewnym sensie w transie. - Ej .. - Amy zaczęła zacinając się gdyby miała w gardle coś co nie pozwala jej na dalszy ciąg zadania. - Słucham ? Co się stało ? - opanowanie Marka było przemieszane z nutką strachu. - No bo byliśmy na cmentarzu.. co tam robiłeś ?. Tak wiem może nie powinnam, ale ciekawi mnie to , bo wydawałeś się taki skupiony , trochę smutny. Wiem że masz podobnie jak ja przychodzisz w te miejsce porozmawiać z ukochaną osobą. To nie zwykła modlitwa w intencji zmarłej osoby, to rozmowa .. - wydukała dziewczyna najszybciej jak potrafiła ze łzami w oczach. Czuła, że to trudny temat ale też musiała to poruszyć, że to ich łączy. Patrzyła w jeden punkt zmarzniętej gleby, bojąc się reakcji chłopaka. Jednak on spokojnie patrząc na dziewczynę zaczął - Masz rację chodzę tam porozmawiać , opowiedzieć jej wszystko .Co mi się nie udaje i co wydarzyło się pięknego. Wiem, że mnie słucha, chociaż nie ma jej fizycznie. Istnieje w moim sercu. od moich narodzin. - lekko się uśmiechną patrząc dalej na dziewczynę.Amy po chwili gdy zapadła cisza podniosła głowę i niepewnie spojrzała na chłopaka. - Ona ? - zapytała oddychając ciężko nie odrywajac oczu od chłopaka. Marek też patrzył ciągle na nią, patrząc na jej zachowanie wydawało mu się jakby ten temat był dla niej trudniejszy od niego. Wtedy odpowiedział - Tak ona , mama. A ty u kogo bliskiego byłaś , bo twoja mama żyje - próbował zażartować chociaż rozmowa była poważna. Amy lekko się uśmiechnęła , trochę poczuła ulgę, że już nie musi się wypytywać ale kiedy pomyślała o Nathanie poczuła ścisk w brzuchu. - Ja ? ja byłam u brata. - dziewczyna było widać posmutniała jednak nie chciała tego okazać , chociaż można było wyczuć że nie jest do końca pogodzona z jego śmiercią. Chłopak jednak delikatnie wypytywał o Nathana. Był ostrożny , zdania składał dopiero kiedy przemyślał je dwa razy czy przypadkiem nie urazi, nie zrani Amy. Po chwili ten temat nie był żadnym tabu dziewczyna otworzyła się jeszcze bardziej i opowiadała o Nathanie. - Był wspaniałym bratem . Najlepszym facetem jakiego kiedykolwiek znałam. - powiedziała z uśmiechem na ustach , wychwalając zmarłego brata. Marek na początek się tylko nieśmiało uśmiechną po czym zaczął - Spróbuje być równie dobry dla Ciebie. Może. Z pewnością nie dorównam twojemu bratu ale będę się starał .. - zaczął głosem dość pewnym po czym ciszej dodał - dla ciebie. - Dziewczynę zamurowało, widziała że to jedne z najpiękniejszych słów jakie usłyszała kiedykolwiek. Uśmiechnęła się przytulając do chłopaka. Chciała żeby był przy niej , w tamtej chwili chciała go mieć na zawszę przy sobie , kochać z całych sił i być kochaną. Poczuła że on nie może jej zranić , nie po takich słowach , nie były one sztuczne widziała że Marek powiedział je prosto z serca. Nad rzeką był inny niż na ławce przy piwie. Wtedy zrobił wrażenie zimnego , zbyt pewnego siebie chłopaka . Jednak coś między nimi zaiskrzyło coś się stało że ponownie się spotkali. Własnie poznała jego prawdziwe oblicze szczerego dosyć wrażliwego , po przejściach chłopaka. Chłopaka którego szybko pokochała ale tak szczerze ..
Siedząc nadal przytuleni , lekko drżąc zimna i nadmiaru emocje które im towarzysząc Marek znowu zaczął - Nie wiem jak zareagujesz, ale muszę ci to powiedzieć .. - zaczął nie pewnie , nie puszczając dziewczyny z objęć. - Bo gdy siedziałem tam przy grobie mamy, rozmawiałem z nią o tobie. O wyjątkowej dziewczynie którą poznałem przez przypadek i od pierwszego wejrzenia się w niej zakochałem. - Spojrzał na nią trochę speszony. Jednak dziewczyna nic nie mówiła patrzyła w jego oczy po czym go pocałowała.
środa, 13 czerwca 2012
piątek, 1 czerwca 2012
Rozdział IV
Dochodziła 17 Amy w końcu się zebrała z łóżka, chociaż nie miał ochoty na nic tylko zaszyć się gdzieś. Jak mogła Blanka jej to zrobić , były najlepszymi przyjaciółkami.. Myślałam nad tym cały czas , a to pogrążało dziewczynę w coraz większym smutku. Postanowiła zadzwonić do Ewki i Viki. Wzięła telefon do ręki w tym samym czasie do drzwi zadzwonił dzwonek. Amy zbiegła na dół w piżamie i niezdarnym koku , zrobionym przed paroma minutami, otworzyła drzwi . Stała tam Blanka, było widać przygnębienie na jej niegdyś promiennej twarzy. - Alana tutaj nie ma , więc nara. - wykrzyczała dławiąc się łzami Amy, próbując zatrzasnąć drzwi. -Poczekaj , chcę porozmawiać , to nie tak , Amy siostro.. - mówiła skruszonym głosem Blanka, przytrzymując drzwi. - Nie mamy o czym gadać, zjebałaś, a raczej zjebaliście wszystko i nie nazywaj mnie siostrą. - krzyczała dziewczyna jak tylko potrafiła najgłośniej , roztrzęsiona zamykając w końcu drzwi.
Nie była przygotowana jeszcze na żadną rozmowę ani z Blanką ani z Alanem. Poszła do swojego pokoju, usiadła na parapecie. Wspominając. Po jakiejś niecałej godzinie dziewczyna postanowiła się ogarnąć, wyjść.Jedynym jej celem był cmentarz. Chciała pójść do Nathana, posiedzieć z nim. Znowu go cholernie potrzebowała. Ubrała ciepłą, grubą bluzę , telefon i klucze wsadziła do kieszeni i wyszła. Szła przez park , dopiero wtedy jakby na jej grymaśniej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Przypomniało jej się część poprzedniego wieczoru, a konkretnie Marek. Zaczęła o nim myśleć. To jej pomagało, takie ukojenie , zastanawiała się gdzie teraz jest, co robi , czy też o niej myśli i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Dopiero kiedy zauważyła ławkę na której siedział wieczorem Alan i Blanka twarz znowu posmutniała. To było silniejsze od niej, starała się mieć wyjebane ale nie umiała. Kilka łez poleciało jej po policzku i poczuła chłodny dotyk wiatru na ciele.
Po 20 minutach była na cmentarzu. Szła między alejkami do grobu brata , kiedy zauważyła postać Marka siedzącego na ławeczce obok jakiegoś grobu. Nie dowierzała znowu go zobaczyła i to jeszcze na cmentarzu tutaj gdzie można spotkać tylko tych co już odeszli. Jej twarz ponownie trochę się rozjaśniła. Chciała podejść ale po paru krokach w kierunku chłopaka zrezygnowała. Marek wydawał się taki zamyślony, smutny nie to co poprzedniego dnia. W ogóle inny, nie chciała mu przeszkadzać, chociaż była ciekawa do kogo on przyszedł i co u niego. Nie odważyła się , cofnęła się i poszła na grób Nathana. za chwilę była już dokładnie na miejscu , zaczęła się modlić a przy tym płakać. Bolało ją cholernie , że go z nią nie ma. Zapaliła znicz , zmieniła wodę z kwiatami i w końcu opadła bezwładnie na ławeczkę obok grobu. Wsadziła głowę między ręce , mówiła w myślach do chłopaka, wiedziała , że ją słucha , czuje to co ona, chcę jej pomóc. Ale czuła także cholerny rozpierdol w życiu. Straciła brata , chłopaka i od razu przyjaciółkę. Tych na których jej najbardziej zależało. Po paręnastu minutach podniosła się , pożegnała z bratem. Wstała i za sobą na ścieżce zobaczyła Marka. Chłopak stał i wpatrywał się w nią jak w obrazek. Do którego zabroniono podchodzić. Dziewczyna ucieszyła się, że jest , że nie poszedł i czeka na nią.
Nie była przygotowana jeszcze na żadną rozmowę ani z Blanką ani z Alanem. Poszła do swojego pokoju, usiadła na parapecie. Wspominając. Po jakiejś niecałej godzinie dziewczyna postanowiła się ogarnąć, wyjść.Jedynym jej celem był cmentarz. Chciała pójść do Nathana, posiedzieć z nim. Znowu go cholernie potrzebowała. Ubrała ciepłą, grubą bluzę , telefon i klucze wsadziła do kieszeni i wyszła. Szła przez park , dopiero wtedy jakby na jej grymaśniej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Przypomniało jej się część poprzedniego wieczoru, a konkretnie Marek. Zaczęła o nim myśleć. To jej pomagało, takie ukojenie , zastanawiała się gdzie teraz jest, co robi , czy też o niej myśli i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Dopiero kiedy zauważyła ławkę na której siedział wieczorem Alan i Blanka twarz znowu posmutniała. To było silniejsze od niej, starała się mieć wyjebane ale nie umiała. Kilka łez poleciało jej po policzku i poczuła chłodny dotyk wiatru na ciele.
Po 20 minutach była na cmentarzu. Szła między alejkami do grobu brata , kiedy zauważyła postać Marka siedzącego na ławeczce obok jakiegoś grobu. Nie dowierzała znowu go zobaczyła i to jeszcze na cmentarzu tutaj gdzie można spotkać tylko tych co już odeszli. Jej twarz ponownie trochę się rozjaśniła. Chciała podejść ale po paru krokach w kierunku chłopaka zrezygnowała. Marek wydawał się taki zamyślony, smutny nie to co poprzedniego dnia. W ogóle inny, nie chciała mu przeszkadzać, chociaż była ciekawa do kogo on przyszedł i co u niego. Nie odważyła się , cofnęła się i poszła na grób Nathana. za chwilę była już dokładnie na miejscu , zaczęła się modlić a przy tym płakać. Bolało ją cholernie , że go z nią nie ma. Zapaliła znicz , zmieniła wodę z kwiatami i w końcu opadła bezwładnie na ławeczkę obok grobu. Wsadziła głowę między ręce , mówiła w myślach do chłopaka, wiedziała , że ją słucha , czuje to co ona, chcę jej pomóc. Ale czuła także cholerny rozpierdol w życiu. Straciła brata , chłopaka i od razu przyjaciółkę. Tych na których jej najbardziej zależało. Po paręnastu minutach podniosła się , pożegnała z bratem. Wstała i za sobą na ścieżce zobaczyła Marka. Chłopak stał i wpatrywał się w nią jak w obrazek. Do którego zabroniono podchodzić. Dziewczyna ucieszyła się, że jest , że nie poszedł i czeka na nią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)