Dochodziła 17 Amy w końcu się zebrała z łóżka, chociaż nie miał ochoty na nic tylko zaszyć się gdzieś. Jak mogła Blanka jej to zrobić , były najlepszymi przyjaciółkami.. Myślałam nad tym cały czas , a to pogrążało dziewczynę w coraz większym smutku. Postanowiła zadzwonić do Ewki i Viki. Wzięła telefon do ręki w tym samym czasie do drzwi zadzwonił dzwonek. Amy zbiegła na dół w piżamie i niezdarnym koku , zrobionym przed paroma minutami, otworzyła drzwi . Stała tam Blanka, było widać przygnębienie na jej niegdyś promiennej twarzy. - Alana tutaj nie ma , więc nara. - wykrzyczała dławiąc się łzami Amy, próbując zatrzasnąć drzwi. -Poczekaj , chcę porozmawiać , to nie tak , Amy siostro.. - mówiła skruszonym głosem Blanka, przytrzymując drzwi. - Nie mamy o czym gadać, zjebałaś, a raczej zjebaliście wszystko i nie nazywaj mnie siostrą. - krzyczała dziewczyna jak tylko potrafiła najgłośniej , roztrzęsiona zamykając w końcu drzwi.
Nie była przygotowana jeszcze na żadną rozmowę ani z Blanką ani z Alanem. Poszła do swojego pokoju, usiadła na parapecie. Wspominając. Po jakiejś niecałej godzinie dziewczyna postanowiła się ogarnąć, wyjść.Jedynym jej celem był cmentarz. Chciała pójść do Nathana, posiedzieć z nim. Znowu go cholernie potrzebowała. Ubrała ciepłą, grubą bluzę , telefon i klucze wsadziła do kieszeni i wyszła. Szła przez park , dopiero wtedy jakby na jej grymaśniej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Przypomniało jej się część poprzedniego wieczoru, a konkretnie Marek. Zaczęła o nim myśleć. To jej pomagało, takie ukojenie , zastanawiała się gdzie teraz jest, co robi , czy też o niej myśli i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Dopiero kiedy zauważyła ławkę na której siedział wieczorem Alan i Blanka twarz znowu posmutniała. To było silniejsze od niej, starała się mieć wyjebane ale nie umiała. Kilka łez poleciało jej po policzku i poczuła chłodny dotyk wiatru na ciele.
Po 20 minutach była na cmentarzu. Szła między alejkami do grobu brata , kiedy zauważyła postać Marka siedzącego na ławeczce obok jakiegoś grobu. Nie dowierzała znowu go zobaczyła i to jeszcze na cmentarzu tutaj gdzie można spotkać tylko tych co już odeszli. Jej twarz ponownie trochę się rozjaśniła. Chciała podejść ale po paru krokach w kierunku chłopaka zrezygnowała. Marek wydawał się taki zamyślony, smutny nie to co poprzedniego dnia. W ogóle inny, nie chciała mu przeszkadzać, chociaż była ciekawa do kogo on przyszedł i co u niego. Nie odważyła się , cofnęła się i poszła na grób Nathana. za chwilę była już dokładnie na miejscu , zaczęła się modlić a przy tym płakać. Bolało ją cholernie , że go z nią nie ma. Zapaliła znicz , zmieniła wodę z kwiatami i w końcu opadła bezwładnie na ławeczkę obok grobu. Wsadziła głowę między ręce , mówiła w myślach do chłopaka, wiedziała , że ją słucha , czuje to co ona, chcę jej pomóc. Ale czuła także cholerny rozpierdol w życiu. Straciła brata , chłopaka i od razu przyjaciółkę. Tych na których jej najbardziej zależało. Po paręnastu minutach podniosła się , pożegnała z bratem. Wstała i za sobą na ścieżce zobaczyła Marka. Chłopak stał i wpatrywał się w nią jak w obrazek. Do którego zabroniono podchodzić. Dziewczyna ucieszyła się, że jest , że nie poszedł i czeka na nią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz